Menu

Kosiarki, zamiatarki…

09/08/2007 - Inne

Pierwszy dzień na uczelni! Pierwszy dzień jako student! Ale się stresowałem. Już myślałem, że nie wytrzymam i padnę gdzieś ze strachu, albo coś. Z tego całego stresu spóźniłem się na pierwsze zajęcia. Wchodzę do sali. Pierwszy wykład – nie znam nikogo z roku, nie wiem co to za prowadzący. Czy ja oby dobrze trafiłem? Czy to ta sala? Prowadzący mówi, co to są agregaty prądotwórcze, kosiarki, zamiatarki i takie różne tego typu sprzęty. Omawia dokładnie i szczegółowo najpierw agregaty prądotwórcze. Rysuje na tablicy jakieś szkice, rysunki, przekroje. Wszystko to wymiaruje i każe przerysowywać. Z dodatkiem to będzie na egzaminie. Nagle wszyscy wyjmują zeszyty długopisy i rysują. Nie zdążyłem wszystkiego przerysować. Profesor już zmazał tablicę i tłumaczy budowę kosiarki. Znów każe coś przerysować. Opowiedział jeszcze bardziej szczegółowo wszystko na temat kosiarki. Po czym przeszedł do tematu zamiatarki. Zamiatarki zostały również dokładnie opisane i narysowane w kilku rzutach. Później jakieś części osobno. Podobno jakieś ważniejsze. Po opisie jeszcze kilku dziwnych dla mnie sprzętów. Po narysowaniu wielu rysunków, które jak dla mnie to nie przedstawiały sobą nic specjalnego profesor powiedział, że przypomni to, co jest tutaj najważniejsze. I znów wrócił do tematu agregatów prądotwórczych. Opowiedział nam od początku wszystkie informacje. Powiedział, że agregaty prądotwórcze mamy mieć w małym paluszku. Gdybym ja w ogóle wiedział po co mi to. Czy mi to kiedyś w życiu będzie przydatne? Przecież nie wiąże swojej przyszłości z kosiarkami, czy zamiatarkami. Gdybym jeszcze wiedział jak ten przedmiot się w ogóle nazywa? Wstydziłem się spytać chłopaka, który siedział obok mnie. Byłem za bardzo zestresowany. Na koniec profesor powiedział do nas tak – „Dziękuję za uwagę. Do zobaczenia za tydzień. Myślę, że robiliście notatki, bo przyda Wam się to do egzaminu. Żegnam Państwa.” Dlaczego nie wspomniał o notatkach wcześniej. A może wspomniał, ale ja przecież się spóźniłem. Nawet nie wiem kiedy zleciał mi ten czas. Półtorej godziny – jak ja tu tyle wysiedziałem?

[Głosów: 0   Average: 0/5]