Menu

Systemy nadzoru wizyjnego – wielki brat?

14/11/2007 - Elektronika, Inne

Na filmach inwigilacja i obserwowanie kogoś polega na tym, że w nieoznakowanym samochodzie siedzi dwóch panów i popijając kawę ze styropianowego kubka czeka, aż ktoś z obserwowanego budynku wyjdzie lub do niego wejdzie. Ewentualnie w budynku naprzeciwko instalowano aparat fotograficzny z potężnym, dwumetrowym teleobiektywem i obowiązkowo kilkuosobową (?) obsługą.

Dzisiaj oczywiście jest już inaczej i obserwują Cię w zupełnie inny sposób. Jeśli przeskoczysz przez bramkę w metrze, zostawisz gdzieś podejrzany pakunek, będziesz zbyt długo dłubał przy bankomacie – to wszystko zostanie zarejestrowane przez systemy nadzoru wizyjnego. Czasami operator takiego systemu prowadzi ciągły podgląd i monitoring, więc możesz się wręcz spodziewać niespodziewanego najścia ochrony lub policji.

Pionierem w powszechnym stosowaniu nadzoru wizyjnego była Wielka Brytania. Na początku lat 90-tych władze wielu brytyjskich miast zaczęły masowo instalować kamery po tym, kiedy w Liverpoolu w miejscu publicznym uprowadzono i zamordowano małe dziecko. Kamery, które szczęśliwie były w tym miejscu umieszczone (wówczas ciągle była to niedoceniana nowość), pozwoliły zidentyfikować sprawców. Obecnie w Wielkiej Brytanii zainstalowane są już miliony kamer systemów nadzoru wizyjnego, zarówno należących do rządu i samorządów lokalnych, jak i do prywatnych firm. Te ostatnie nie tylko obserwują wnętrza budynków, ale równie często ich okolice, pełniąc rolę odstraszającą potencjalnych złodziei i włamywaczy.

Niemiłym akcentem tej sytuacji jest fakt, że obecnie nie da się przejść ulicą, aby nie zostać zarejestrowanym w -nastu, albo i -dziesięciu kamerach. Jest to efekt uboczny, którego osoby ceniące sobie swoją prywatność bardzo nie lubią. Należy jednak nadmienić, że osoby z czystym sumieniem właściwie nie mają się czego obawiać. Ba, nagrania z kamer czasami pozwolą wręcz uwolnić ich od mylnie postawionych zarzutów, zapewniając im alibi. Jednak obawy budzi sytuacja, w której ktoś chcąc znaleźć na kogoś ‚haka’, użyje kamer do monitoringu czyjegoś zachowania. Zwłaszcza, że dzisiaj powszechne są kamery sieciowe, które pozwalają przetwarzać rejestrowany obraz w zupełnie innym miejscu, odległym nawet o tysiące kilometrów, czyniąc taką inwigilację trudną do wykrycia! Wystarczy zbyt gorące przywitanie ze znajomą, aby nagranie z kamery to dokumentujące stanowiło jakąś kartę przetargową w szantażu statecznego ojca rodziny.

Jednym z bardziej popularnych producentów systemów nadzoru wizyjnego jest firma Geovision.

[Głosów: 0   Average: 0/5]