Menu

Diamenty szarości

02/12/2007 - Moda

Każdy niemal uważa, że najsmutniejszym miesiącem całego roku jest listopad. Ludzi przeraża szarość i ciemność dnia, który kończy się po południu. Mgły i chłody niesione zapowiedzią nadchodzącej zimy wbijają ludzi w ciepłe domowe pielesze. Nawet słońce ma jakby inne oblicze – nieco bledsze, bardziej zmęczone i nieśmiałe – jak wątła dziecinka.

Jednak kto zastanawia się nad poszukiwaniem w tym wszystkim piękna? Można z góry zakładać, że piękna tam po prostu nie ma. Czyżby? Tak jak nie ma dwóch takich samych liści, jak nie ma dwóch takich samych kropli deszczu, czy płatków śniegu – tak samo w kalendarzu nie ma dwóch takich samych miesięcy! I ta różnica już czyni listopad pięknym swą innością od rozkrzyczanego zielenią kwietnia, czy upstrzonego grą kolorów złotej jesieni września. Gdzie szukać tego piękna? –Wszędzie!

W szarości poranka, kiedy szron jak biała misterna bielizna otula skąpo jeszcze rozgrzane jesiennym słońcem ciało ziemi. Przyjrzyj się liściom – są jak wykonane z drogiego kruszcu – delikatne, nieziemsko otoczone perłową poświatą – tak teraz widzisz dobrze – świecą w tej szarości! Czy to nie cudowne?

Mówisz, że wzruszające mogą być wschody słońca nad linią widnokręgu falującego oceanu? Pogodne obrazki gór, rzek i wodospadów? Nie tylko, czasami wykluczamy nasze postrzeganie rzeczy uznanych za zwykłe i codzienne, jako tych niezwykłych zaistniałą chwilą. Popatrz na ławkę mokrą od deszczu – wygląda, jak misterna symfonia łez – jak potok nie pozbieranych myśli – jak tęsknota, która przemija ciągiem nieuporządkowanych skojarzeń – zwykła ławka, zwykły deszcz, a jednak…

Czasami trzeba zadać sobie nieco trudu, aby wyjść z domu nieco wcześniej i zaskoczyć słonce jeszcze w pościeli. – A co, niech się zawstydzi, że jego stringi porozrywanych chmurek są jeszcze nie na miejscu! Czasami już na myśl o tym można się uśmiechnąć, aby rozjaśnić szarość późnej jesieni – zwłaszcza, gdy biustonosz na ciele jest też niekoniecznie na swoim miejscu …

Czy to widać jak pozornie nudną szarość można zamienić w świat blasków i wzruszeń – w nierzeczywisty realizm utkany z porannej mgły i szronu. Te obrazy jak marzenia żyją w nas czasem tylko wystarczy lepiej patrzeć. Aby dostrzec piękno listopada trzeba, jak z ludzką duszą – ominąć wrota pozorów i wśliznąć się małą niestrzeżoną szparką tam, gdzie piękno przestaje być powierzchowne, banalne i nudne.

Wtedy dopiero nawet listopadowym świtem można ujrzeć prawdziwą paletę zmian – właśnie w tej samej odpychającej szarości, którą nas karmi codzienność!

[Głosów: 0   Average: 0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*